Mala fides

Mala fides (łac.) - zła wiara, czyli stan świadomości osoby, która wie albo przy zachowaniu należytej staranności powinna wiedzieć, że jej działanie narusza cudze prawo, opiera się na nieprawdziwym założeniu albo zmierza do obejścia uczciwych reguł obrotu. W prawie pojęcie to nie oznacza zwykłej pomyłki, lecz sytuację, w której komuś można przypisać wiedzę, lekceważenie oczywistych okoliczności albo celowe ignorowanie faktów. Mala fides pojawia się zwłaszcza przy posiadaniu rzeczy, zasiedzeniu, nabywaniu praw, zawieraniu umów, korzystaniu z cudzej własności i ocenie lojalności stron.

Mala fides - najprostsze znaczenie

Mala fides dosłownie oznacza "złą wiarę". W języku prawniczym chodzi o sytuację, w której dana osoba nie może uczciwie twierdzić, że działała w przekonaniu o zgodności swojego zachowania z prawem. Może wiedzieć, że nie ma racji, może znać okoliczności podważające jej stanowisko albo może celowo ich nie sprawdzać, licząc na to, że brak wiedzy będzie dla niej wygodny.

Zła wiara nie zawsze musi oznaczać podstęp w potocznym sensie. Czasem wystarczy świadome zamknięcie oczu na oczywisty problem. Jeżeli ktoś kupuje rzecz za podejrzanie niską cenę, bez dokumentów, od osoby, która nie potrafi wyjaśnić jej pochodzenia, trudno później przekonująco twierdzić, że wszystko wyglądało normalnie. Podobnie osoba, która korzysta z cudzego gruntu mimo ostrzeżeń właściciela, nie może w nieskończoność zasłaniać się niewiedzą.

W najkrótszym ujęciu: mala fides to nieuczciwy albo nielojalny stan świadomości. Dana osoba wie, że jej sytuacja prawna jest wątpliwa, albo powinna to wiedzieć, ale mimo tego działa tak, jakby problemu nie było.

Mala fides a bona fides - różnica w praktyce

Pojęcie mala fides najlepiej widać w zestawieniu z bona fides, czyli dobrą wiarą. Dobra wiara oznacza usprawiedliwione przekonanie, że działa się zgodnie z prawem. Zła wiara oznacza natomiast wiedzę o nieprawidłowości albo brak takiej wiedzy wynikający z niedbalstwa, którego nie da się rozsądnie usprawiedliwić.

Sytuacja Bona fides - dobra wiara Mala fides - zła wiara
Kupno używanego telefonu Kupujący dostaje dowód zakupu, sprawdza numer urządzenia, cena jest rynkowa. Kupujący wie, że telefon może być kradziony, bo sprzedawca ukrywa dane, nie ma dokumentów, a cena jest rażąco niska.
Korzystanie z działki Osoba korzysta z gruntu, bo od lat wszyscy w rodzinie traktowali go jako własny i dokumenty nie budziły wątpliwości. Osoba zna prawdziwego właściciela, ale mimo tego grodzi teren i zachowuje się jak właściciel.
Zawarcie umowy Strona uczciwie przedstawia informacje, które mają znaczenie dla decyzji kontrahenta. Strona zataja wadę, dług, spór albo okoliczność, która mogłaby zniechęcić drugą osobę do podpisania umowy.
Spór sądowy Powód dochodzi roszczenia, które uważa za zasadne, choć sprawa jest sporna. Powód wie, że roszczenie zostało już zapłacone, ale pozywa ponownie, licząc na błąd drugiej strony.

Różnica jest więc nie tylko psychologiczna, ale także praktyczna. Prawo często łagodniej traktuje osobę działającą w dobrej wierze, a surowiej osobę działającą w złej wierze. Chodzi o prostą intuicję: kto uczciwie się pomylił, zasługuje na inną ocenę niż ten, kto wiedział, że wykorzystuje cudzą rzecz, cudze prawo albo cudzą niewiedzę.

Kiedy można mówić o złej wierze?

O złej wierze można mówić wtedy, gdy zachowanie osoby pokazuje, że nie działała w usprawiedliwionym przekonaniu o swojej racji. Nie wystarczy sama przegrana w sporze ani sama nieprawidłowa interpretacja przepisów. Zła wiara wymaga czegoś więcej: wiedzy o problemie, świadomego pominięcia faktów albo takiego niedbalstwa, które w realiach sprawy jest trudne do zaakceptowania.

Najczęściej na mala fides wskazują okoliczności towarzyszące. Jeżeli kupujący mieszkanie wie, że w lokalu od lat mieszka osoba starsza, widzi jej rzeczy, słyszy od sąsiadów, że ma ona roszczenia do lokalu, a mimo tego twierdzi, że "niczego nie zauważył", sąd może oceniać jego postawę surowiej. Jeżeli przedsiębiorca podpisuje umowę, wiedząc, że nie będzie w stanie jej wykonać, i od początku liczy wyłącznie na zaliczkę, również trudno mówić o uczciwym działaniu.

W praktyce zła wiara może wynikać z kilku typowych zachowań:

  • świadomego zatajenia informacji ważnych dla drugiej strony,
  • ignorowania dokumentów, ostrzeżeń, wezwań albo wpisów w rejestrach,
  • korzystania z cudzej rzeczy mimo wiedzy, że nie ma się do tego prawa,
  • udawania niewiedzy, gdy okoliczności były oczywiste,
  • powoływania się na formalności w sposób sprzeczny z uczciwym celem umowy,
  • wykorzystywania cudzej pomyłki, zależności, pośpiechu albo braku doświadczenia.

Mala fides w prawie cywilnym

W prawie cywilnym mala fides ma szczególne znaczenie, bo wpływa na ocenę skutków wielu zachowań. Pojawia się przy posiadaniu rzeczy, zasiedzeniu, nabywaniu własności od osoby nieuprawnionej, rozliczaniu nakładów, obrocie nieruchomościami, korzystaniu z rejestrów oraz przy wykonywaniu umów.

Ważne jest to, że zła wiara nie musi być wpisana w dokument. Najczęściej ustala się ją pośrednio, na podstawie zachowania, korespondencji, dat, dokumentów, treści rozmów, wpisów w księgach, sposobu zapłaty, relacji stron i tego, czy dana osoba mogła realnie sprawdzić stan prawny. Prawo nie ocenia wyłącznie deklaracji: "nie wiedziałem". Ocenia, czy taka deklaracja jest wiarygodna.

Przykład z życia: ktoś korzysta z miejsca parkingowego w hali garażowej, mimo że w akcie notarialnym ma przypisane inne miejsce. Przez kilka miesięcy tłumaczy się pomyłką. Po otrzymaniu pisemnego wezwania od właściciela zajmowanego miejsca nadal parkuje tam samochód. Od tego momentu coraz trudniej mówić o zwykłym nieporozumieniu. Wiedza o cudzym prawie staje się wyraźna, a dalsze korzystanie może być oceniane jako działanie w złej wierze.

Mala fides przy zasiedzeniu

Jednym z najbardziej znanych obszarów, w których pojawia się mala fides, jest zasiedzenie. W uproszczeniu chodzi o sytuację, w której ktoś przez długi czas włada cudzą nieruchomością jak właściciel. Dobra albo zła wiara wpływa tu na ocenę położenia posiadacza i na czas potrzebny do zasiedzenia.

Zła wiara przy zasiedzeniu może wystąpić wtedy, gdy posiadacz od początku wie, że nieruchomość nie jest jego, ale mimo tego zachowuje się jak właściciel. Przykładowo: sąsiad przesuwa ogrodzenie o kilka metrów, bo "tak będzie wygodniej", chociaż zna przebieg granicy z mapy i z wcześniejszych ustaleń geodety. Po latach może próbować twierdzić, że korzystał z pasa ziemi jak właściciel, ale jego świadomość początkowa będzie miała duże znaczenie.

Inny przykład: rodzina użytkuje działkę po dziadkach, ale nigdy nie przeprowadzono formalnego działu spadku. Jeden ze spadkobierców wie, że pozostali mają udział w nieruchomości, ale stawia bramę, wynajmuje teren, pobiera opłaty i odmawia innym wstępu. Taka sytuacja nie jest automatycznie prosta, bo sprawy rodzinne bywają skomplikowane, ale wiedza o prawach innych osób może przemawiać przeciwko dobrej wierze.

Mala fides w zasiedzeniu nie oznacza, że zasiedzenie zawsze jest wykluczone. Oznacza jednak, że sytuacja posiadacza jest oceniana surowiej. Prawo odróżnia tego, kto przez lata pozostawał w usprawiedliwionym błędzie, od tego, kto od początku wiedział, że korzysta z cudzej nieruchomości.

Mala fides przy umowach i negocjacjach

Zła wiara bardzo często pojawia się nie w wielkich sporach o własność, ale w codziennych umowach. Może dotyczyć sprzedaży samochodu, najmu mieszkania, wykonania remontu, współpracy biznesowej, zamówienia strony internetowej, rezerwacji sali czy pożyczki między znajomymi. W takich sprawach mala fides polega zwykle na tym, że jedna strona wie więcej niż druga i wykorzystuje tę przewagę w sposób nielojalny.

Sprzedaż samochodu z ukrytą wadą

Sprzedający wie, że samochód miał poważną szkodę, licznik był cofany, a silnik wymaga kosztownej naprawy. W ogłoszeniu pisze jednak: "auto bezwypadkowe, stan bardzo dobry, gotowe do jazdy". Kupujący po kilku dniach odkrywa problem. W takiej sytuacji zła wiara sprzedającego może wynikać z rozbieżności między jego wiedzą a tym, co świadomie przedstawił drugiej stronie.

Najem mieszkania z problemem, o którym właściciel milczy

Właściciel wynajmuje lokal, wiedząc, że w budynku za miesiąc zacznie się głośny remont pionów, a w mieszkaniu regularnie pojawia się wilgoć. Podczas prezentacji mówi tylko, że "okolica jest spokojna", a lokal "nie wymaga większych uwag". Jeżeli informacje były istotne dla decyzji najemcy, przemilczenie może być oceniane jako działanie nielojalne, zwłaszcza gdy właściciel celowo unikał odpowiedzi na pytania.

Wykonawca, który od początku wie, że nie dotrzyma terminu

Firma remontowa przyjmuje zlecenie na wykończenie mieszkania w trzy tygodnie, choć ma już kilka opóźnionych budów i nie dysponuje ekipą. Pobiera wysoką zaliczkę, obiecuje szybki start, po czym przez miesiąc zwleka. Sama trudność organizacyjna nie musi oznaczać złej wiary. Jeżeli jednak wykonawca już w chwili podpisywania umowy wiedział, że termin jest nierealny, problem dotyczy nie tylko opóźnienia, lecz także uczciwości zawarcia umowy.

Negocjacje prowadzone tylko dla pozoru

Przedsiębiorca prowadzi długie rozmowy z potencjalnym partnerem, prosi o szczegółowe kalkulacje, projekty, listy klientów i rozwiązania techniczne, choć od początku nie zamierza podpisać umowy. Celem jest zdobycie informacji i wykorzystanie ich we własnej działalności. Taka sytuacja może być przykładem złej wiary w negocjacjach, bo rozmowy nie służą rzeczywistemu porozumieniu, lecz pozyskaniu cudzej pracy.

Mala fides w obrocie nieruchomościami

Obrót nieruchomościami jest jednym z obszarów, w których dobra i zła wiara mają bardzo duże znaczenie. Przy zakupie działki, domu lub mieszkania nie wystarczy czasem powiedzieć: "nie wiedziałem". Kupujący powinien sprawdzić dokumenty, księgę wieczystą, sposób korzystania z nieruchomości, widoczne obciążenia, stan posiadania oraz informacje przekazywane przez sprzedającego, pośrednika albo sąsiadów.

Przykład: kupujący ogląda dom i widzi, że w części budynku mieszka brat sprzedającego. Brat informuje go, że ma prawo dożywotniego zamieszkiwania, choć nie wszystko zostało jasno wpisane w dokumentach. Kupujący ignoruje tę informację, bo zależy mu na szybkiej transakcji i atrakcyjnej cenie. Gdy po zakupie próbuje usunąć mieszkańca, może się okazać, że nie był tak niewinny, jak twierdzi. Widoczne okoliczności i rozmowy sprzed aktu mogą mieć znaczenie dla oceny jego dobrej albo złej wiary.

Inny przykład dotyczy działki z drogą dojazdową. Kupujący widzi, że sąsiedzi od lat przejeżdżają przez fragment gruntu, a na mapach i w rozmowach pojawia się temat służebności. Sprzedający mówi: "to tylko zwyczaj, później pan ich zablokuje". Jeżeli nabywca świadomie liczy na wykorzystanie niejasności formalnych przeciwko osobom, które faktycznie korzystają z drogi, trudno mówić o czystej sytuacji. Mala fides często ujawnia się właśnie tam, gdzie ktoś próbuje wykorzystać rozdźwięk między dokumentem a znaną mu rzeczywistością.

Mala fides w sporach sądowych

Zła wiara może występować także w postępowaniu sądowym. Samo wniesienie pozwu, skargi czy wniosku nie oznacza oczywiście złej wiary. Każdy ma prawo bronić swoich interesów, a sprawy sądowe często wynikają z rzeczywistej różnicy zdań. Problem zaczyna się wtedy, gdy ktoś używa procedury jako narzędzia nacisku, opóźniania, nękania albo wymuszania korzyści, mimo że zna fakty podważające swoje stanowisko.

Przykładem może być były najemca, który odebrał kaucję, podpisał rozliczenie, a po kilku miesiącach twierdzi, że właściciel niczego mu nie zwrócił. Jeżeli zachowały się przelew, wiadomości i protokół, a mimo tego były najemca świadomie składa pozew, jego działanie może być odbierane jako nielojalne. Podobnie przedsiębiorca, który pozywa kontrahenta o zapłatę faktury, choć wie, że faktura została skorygowana i rozliczona, może narazić się na zarzut działania w złej wierze.

Mala fides w sporze nie musi polegać wyłącznie na kłamstwie. Może objawiać się wybiórczym przedstawianiem dokumentów, ukrywaniem korespondencji, celowym przeciąganiem sprawy, składaniem oczywiście bezzasadnych wniosków albo powtarzaniem zarzutów, które zostały już wyjaśnione. W praktyce sądy patrzą nie tylko na treść pism, ale też na całokształt zachowania strony.

Mala fides w przykładach z życia wziętych

Poniższe przykłady pokazują, że mala fides nie jest pojęciem oderwanym od codzienności. To nie tylko łacińska formuła z podręcznika, ale sposób opisania sytuacji, w których ktoś działa z naruszeniem uczciwości, choć zna albo powinien znać prawdziwy stan rzeczy.

Przykład 1 - telefon kupiony "okazyjnie" pod blokiem

Kupujący nabywa nowy telefon za jedną trzecią wartości rynkowej. Sprzedawca nie ma pudełka, ładowarki, dowodu zakupu ani dokumentu tożsamości, a transakcję chce przeprowadzić wyłącznie gotówką, wieczorem, na parkingu. Kupujący później tłumaczy, że "nie pytał, bo nie chciał być natrętny". Taka postawa może być oceniana jako celowe ignorowanie oczywistych sygnałów ostrzegawczych. Nie zawsze trzeba mieć pewność, że rzecz pochodzi z nielegalnego źródła; czasem wystarczy, że okoliczności transakcji aż proszą się o sprawdzenie.

Przykład 2 - sąsiad i przesunięte ogrodzenie

Właściciel działki stawia nowe ogrodzenie, przesuwając je o metr na teren sąsiada. Wie, że geodeta wcześniej wskazywał inną granicę, ale uznaje, że "nikt się nie zorientuje". Po kilku latach twierdzi, że był przekonany o prawidłowości przebiegu płotu. Korespondencja, szkice, pomiary i wcześniejsze rozmowy mogą jednak pokazać, że nie chodziło o pomyłkę, lecz o świadome wykorzystanie sytuacji.

Przykład 3 - sprzedaż mieszkania z przemilczonym konfliktem

Sprzedający mieszkanie wie, że wspólnota od miesięcy planuje kosztowny remont dachu, a właściciele będą musieli zapłacić wysoką dopłatę. Podczas negocjacji mówi jedynie, że "opłaty są standardowe", a kupującemu nie przekazuje uchwał i wiadomości od zarządcy. Gdy po zakupie pojawia się obowiązek zapłaty, kupujący może czuć się wprowadzony w błąd. Jeżeli sprzedający świadomie przemilczał znane mu obciążenie, jego zachowanie zbliża się do złej wiary.

Przykład 4 - najemca, który nie oddaje lokalu

Najemca wie, że umowa wygasła, otrzymał wypowiedzenie i ma zapewnione inne mieszkanie, ale nie wydaje lokalu, bo chce wymusić obniżenie zaległości. Nadal korzysta z mieszkania, nie płaci i odmawia kontaktu. Na początku można czasem mówić o sporze co do terminu, rozliczeń lub skuteczności wypowiedzenia. Jeżeli jednak sytuacja jest jasna, a dalsze zajmowanie lokalu służy wyłącznie naciskowi, pojawia się element złej wiary.

Przykład 5 - sklep internetowy i zamówienia bez zamiaru wysyłki

Właściciel sklepu przyjmuje zamówienia i płatności, mimo że wie, iż nie ma towaru i nie będzie mógł go szybko sprowadzić. Na stronie nadal widnieje informacja "wysyłka 24h", a klientom wysyłane są automatyczne komunikaty o pakowaniu paczki. Problemem nie jest samo opóźnienie, które w handlu może się zdarzyć. Problemem jest świadome tworzenie wrażenia, że realizacja przebiega normalnie, choć sprzedawca zna rzeczywisty stan.

Przykład 6 - pracownik wykorzystujący cudze materiały

Pracownik odchodzi z firmy i zabiera bazę klientów, wzory ofert, szablony dokumentów oraz materiały szkoleniowe. W nowej działalności używa ich jako własnych, twierdząc, że "sam je kiedyś współtworzył". Jeżeli wiedział, że materiały należą do poprzedniego pracodawcy, były objęte poufnością albo powstały w ramach obowiązków służbowych, powoływanie się na niejasne poczucie współautorstwa może nie wystarczyć. Mala fides pojawia się tam, gdzie ktoś zna granice swoich uprawnień, ale świadomie je przekracza.

Przykład 7 - pożyczka między znajomymi

Znajomy pożycza pieniądze, obiecując zwrot po wypłacie. Już w chwili rozmowy wie jednak, że ma zajęte konto, kilka innych długów i żadnej realnej możliwości oddania kwoty. Nie informuje o tym, bo liczy, że relacja prywatna uśpi czujność pożyczkodawcy. Nie każda niespłacona pożyczka oznacza złą wiarę. Życie bywa nieprzewidywalne. Jeżeli jednak od początku składano obietnicę bez realnych podstaw, sytuacja wygląda zupełnie inaczej.

Przykład 8 - reklamacja składana wbrew faktom

Klient uszkadza sprzęt przez zalanie, ale w reklamacji pisze, że urządzenie "samo przestało działać". Usuwa ślady cieczy, przedstawia niepełny opis zdarzenia i liczy na wymianę w ramach gwarancji. To przykład złej wiary po stronie konsumenta. Ochrona konsumencka nie służy temu, by przerzucać na sprzedawcę skutki zdarzeń, które klient zna i celowo ukrywa.

Przykład 9 - wykonawca i podwójna sprzedaż terminu

Fotograf ślubny przyjmuje zaliczkę od dwóch par na ten sam dzień. Jednej z nich obiecuje osobistą obsługę, choć już wie, że tego dnia będzie w innym mieście. Dopiero tuż przed wydarzeniem informuje, że "wyśle kogoś w zastępstwie". Jeżeli od początku nie zamierzał wykonać usługi osobiście, a właśnie to było istotne dla klienta, mamy przykład nielojalności kontraktowej.

Przykład 10 - korzystanie ze zdjęć znalezionych w internecie

Właściciel małej firmy pobiera z internetu zdjęcia produktowe konkurencji i publikuje je u siebie. Wie, że nie ma zgody autora, ale uznaje, że "w sieci wszystko można znaleźć". Gdy otrzymuje wezwanie do usunięcia zdjęć, przenosi je tylko na inną podstronę. Taka reakcja wzmacnia ocenę złej wiary, bo po otrzymaniu wyraźnej informacji trudno już mówić o nieświadomości.

Jak odróżnić złą wiarę od zwykłej pomyłki?

Najtrudniejsze w praktyce jest oddzielenie mala fides od zwykłej pomyłki, chaosu, niewiedzy albo nieporozumienia. Ludzie mylą numery działek, źle rozumieją umowy, nie czytają dokładnie dokumentów, ufają rodzinie, pośrednikom albo sprzedawcom. Nie każde takie zachowanie jest złą wiarą. Prawo nie wymaga od każdego specjalistycznej wiedzy prawniczej, ale wymaga elementarnej uczciwości i rozsądnej staranności.

Pomocne jest pytanie: co dana osoba wiedziała w chwili działania i czego mogła się dowiedzieć bez nadmiernego wysiłku? Jeżeli ktoś miał dokument przed oczami, otrzymał ostrzeżenie, znał spór, widział cudze korzystanie z rzeczy albo sam wcześniej przyznawał, że sytuacja jest niejasna, późniejsze powoływanie się na niewiedzę brzmi słabiej.

Okoliczność Bliżej pomyłki Bliżej złej wiary
Dostęp do informacji Informacja była trudna do ustalenia, niejednoznaczna lub ukryta. Informacja była widoczna, przekazana wprost albo łatwa do sprawdzenia.
Zachowanie po ostrzeżeniu Osoba wyjaśnia sprawę, wstrzymuje działanie, prosi o dokumenty. Osoba ignoruje wezwania, przyspiesza działanie, niszczy ślady albo zmienia wersję wydarzeń.
Korzyść z niejasności Błąd nie daje wyraźnej przewagi albo jest przypadkowy. Osoba zyskuje pieniądze, rzecz, czas, teren albo pozycję kosztem drugiej strony.
Spójność wyjaśnień Wyjaśnienia są konsekwentne i zgodne z dokumentami. Wyjaśnienia zmieniają się w zależności od tego, jakie dowody ujawniono.

Skutki mala fides

Skutki złej wiary zależą od rodzaju sprawy. Czasem oznaczają surowszą odpowiedzialność, czasem utratę ochrony prawnej, a czasem ograniczenie roszczeń, na które mogłaby liczyć osoba działająca uczciwie. W wielu sytuacjach mala fides nie jest samodzielną "karą", lecz okolicznością, która zmienia sposób oceny danego zachowania.

Osoba działająca w złej wierze może mieć trudniejszą sytuację przy rozliczaniu nakładów na cudzą rzecz. Jeżeli ktoś inwestuje w nieruchomość, wiedząc, że nie jest jej właścicielem i nie ma stabilnego tytułu prawnego, nie zawsze będzie mógł żądać takiego samego zwrotu jak osoba, która pozostawała w usprawiedliwionym przekonaniu o swoich prawach. Podobnie przy korzystaniu z cudzej rzeczy zła wiara może wpływać na obowiązek zapłaty wynagrodzenia, zwrot pożytków albo odpowiedzialność za pogorszenie rzeczy.

W obrocie prawnym zła wiara może również osłabiać zaufanie do osoby, która powołuje się na formalny stan dokumentów. Jeżeli ktoś wie, że wpis, oświadczenie albo dokument nie oddaje rzeczywistości, a mimo tego próbuje wykorzystać go przeciwko osobie uprawnionej, nie zawsze może korzystać z ochrony przewidzianej dla uczciwego uczestnika obrotu.

W relacjach umownych mala fides może prowadzić do odpowiedzialności odszkodowawczej, sporu o ważność albo skuteczność określonych oświadczeń, zarzutu nadużycia prawa, utraty wiarygodności w procesie oraz obowiązku zwrotu uzyskanych korzyści. W praktyce często decydują szczegóły: treść wiadomości, historia rozmów, projekt umowy, terminy, przelewy, zeznania świadków i to, jak strona zachowała się po ujawnieniu problemu.

Mala fides to pojęcie, które opisuje złą wiarę, czyli brak uczciwego i usprawiedliwionego przekonania o swoim prawie. Nie chodzi wyłącznie o jawne oszustwo. Zła wiara może polegać także na celowym przemilczeniu, udawaniu niewiedzy, ignorowaniu oczywistych sygnałów albo wykorzystywaniu formalnej przewagi wbrew znanej rzeczywistości.

W życiu codziennym mala fides pojawia się przy zakupach, sprzedaży rzeczy używanych, najmie, relacjach sąsiedzkich, usługach, reklamacjach, pożyczkach, korzystaniu z cudzych zdjęć, sporach rodzinnych i obrocie nieruchomościami. Jej znaczenie polega na tym, że prawo inaczej ocenia osobę, która uczciwie się pomyliła, a inaczej osobę, która wiedziała o problemie i mimo tego działała na własną korzyść.

Najprostszy test brzmi: czy dana osoba mogła z czystym sumieniem powiedzieć, że działała uczciwie i w usprawiedliwionym przekonaniu o swoim prawie? Jeżeli odpowiedź jest negatywna, a okoliczności wskazują na wiedzę, przemilczenie albo świadome lekceważenie faktów, pojęcie mala fides staje się bardzo trafnym opisem sytuacji.

Komentarze